Bleach & fun.

W weekend były zdjęcia, a dzisiaj. Z racji, że jest brzydko i zimno można było z czystym sumieniem zabrać się za wybielanie. O dziwo pierwszą trudnością było kupienie wybielacza. We wrocławiu jest mnóstwo sklepów, aptek i piekarń ale znajdź mi jakiś sklep chemiczny, a obdaruje złotem (albo zniszczonymi koszulkami). Troche się naszukałem i jedyne co przypominało wybielacz to jakieś ACE (czyt: acze). Znalezienie koszulki (pierwszego królika doświadczalnego) było dużo prostsze. Jeszcze tylko szybkie prasowanie aby koszulka jakoś wyglądała i do dzieła.

Instrukcja na wybielaczu mówi aby wlewać 40ml tego cuda na 10l wody. Wlałem ze 2 razy więcej na pół litra wody i sprawdziłem czy są jakieś efekty. Hmm.  Nie było najmniejszych śladów. Dolałem jeszcze więcej i nadal nic.

Może sam wybielacz? Postanowiłem dać jeszcze jedną szanse i dolałem tak aby było 50:50. Można było już zauważyć różnice. Co prawda koszulka nie wybieliła się, ale też nie była już czarna.

Zdjęcie:

“Nie od razu Rzym zbudowano”, ale wydaje mi się, że jest to już jakiś mały kamień węgielny :)

PS: Koszulka jest beznadziejna, ale nie chciałem niszczyć lepszych (póki co) :)

PS2: Musze dokupić lepszy spryskiwacz i Duralar.

Published in: on 4 Maj 2010 at 20:30  Komentarze (3)  

3 komentarzyDodaj komentarz

  1. Ja jakiś lekki nie-ogar xD”
    Po co chcesz wybielić koszulkę? xD

  2. O tak. Też chciałabym to wiedzieć :)
    Ace ( czyt. Acze)
    najlepiej lać bezpośrednio na Materiał Pawcio:D
    jak się chce wybielić jakieś fantazyjne wzorki :]

  3. Znaczy się to ja mówiłam. Fedorka :D :D:D pozdro!


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.