W weekend były zdjęcia, a dzisiaj. Z racji, że jest brzydko i zimno można było z czystym sumieniem zabrać się za wybielanie. O dziwo pierwszą trudnością było kupienie wybielacza. We wrocławiu jest mnóstwo sklepów, aptek i piekarń ale znajdź mi jakiś sklep chemiczny, a obdaruje złotem (albo zniszczonymi koszulkami). Troche się naszukałem i jedyne co przypominało wybielacz to jakieś ACE (czyt: acze). Znalezienie koszulki (pierwszego królika doświadczalnego) było dużo prostsze. Jeszcze tylko szybkie prasowanie aby koszulka jakoś wyglądała i do dzieła.
Instrukcja na wybielaczu mówi aby wlewać 40ml tego cuda na 10l wody. Wlałem ze 2 razy więcej na pół litra wody i sprawdziłem czy są jakieś efekty. Hmm. Nie było najmniejszych śladów. Dolałem jeszcze więcej i nadal nic.
Może sam wybielacz? Postanowiłem dać jeszcze jedną szanse i dolałem tak aby było 50:50. Można było już zauważyć różnice. Co prawda koszulka nie wybieliła się, ale też nie była już czarna.
Zdjęcie:
“Nie od razu Rzym zbudowano”, ale wydaje mi się, że jest to już jakiś mały kamień węgielny
PS: Koszulka jest beznadziejna, ale nie chciałem niszczyć lepszych (póki co)
PS2: Musze dokupić lepszy spryskiwacz i Duralar.

Ja jakiś lekki nie-ogar xD”
Po co chcesz wybielić koszulkę? xD
O tak. Też chciałabym to wiedzieć
Ace ( czyt. Acze)
najlepiej lać bezpośrednio na Materiał Pawcio:D
jak się chce wybielić jakieś fantazyjne wzorki :]
Znaczy się to ja mówiłam. Fedorka
:D:D pozdro!